Pierwszy wpis, z potrzeby otwarcia

Właściwie to pierwszy wpis miał być bardzo konkretny i pełen porad sprzętowych, ale nie mogłam tak zostawić tej pierwszej notki bez śladu uroczystego otwarcia naszego bloga.

Skąd właściwie ta potrzeba wyraźnego zaznaczania, że coś się zaczyna lub kończy? Zwłaszcza lubi się o tym mówić używając metafor literackich, powiada się na przykład, że „to już dla mnie zamknięty rozdział”, „życie pisze różne scenariusze”, a pusta kartka przywołuje na myśl możliwości świeżego startu, nowego początku. Ludzie myślą o swoim życiu w kategoriach opowieści pełnej rozdziałów i podrozdziałów, opowiadają swoje historie na blogach, relacjach i wpisach na platformach społecznościowych.

My wierzymy, że każdy człowiek ma swoją wciągającą historię. Każdy jest podróżnikiem na ścieżce własnego życia , gdzie spotykają go przeróżne przygody – radosne, smutne, straszne i ekscytujące. Jednak każda historia, choćby niesamowicie porywająca, musi zostać opowiedziana we właściwy sposób. My kochamy opowiadać historie przy pomocy aparatu i obiektywu. Doświadczenie, ogrom pracy i nieustanna nauka sprawiają, że robimy to już naprawdę dobrze.

Dotarliśmy do miejsca, gdzie blog wydał nam się koniecznością. Nieuniknionym następstwem tego, że fotografia przenika nasze życie na wskroś, sprawiając, że sprawy prywatne i zawodowe nieustannie się przenikają. Moglibyśmy o niej gadać bez przerwy. I robimy to – rozmawiamy o zdjęciach i robieniu zdjęć między sobą, z przyjaciółmi, na naszej grupie facebook’owej Zdjęciołek, w trakcie indywidualnych sesji mentoringowych z naszymi podopiecznymi. Jesteśmy jak zakochany, który dniem i nocą rozprawia o obiekcie swoich westchnień.

Dlatego ten blog będzie przede wszystkim o fotografii i o naszym podejściu do niej. O tym dlaczego kochamy reportaż, a nie znosimy pastelowych filtrów i przebierania dzieci w urocze zwierzątka. O tym jaki aparat wybrać i jak skonfrontować swoje potrzeby z budżetem na sprzęt. Ale będzie to też – przynajmniej taką mamy nadzieję – blog o podróżach, uczeniu się na błędach i pokonywaniu lęków i przeciwności. O tym jak, wyjeżdżając w wymarzoną podróż do Barcelony, można ze strachu przed kradzieżą nie zrobić prawie żadnego zdjęcia aparatem. O byciu rodzicem w dobie instagramowego parentingu oraz partnerem w życiu i biznesie.

Jesteśmy Pixel Heart - Ola i Łukasz, rodzice Tosi i Heli, w skrócie Piksele. Witajcie na naszym blogu. Rozgośćcie się :)

Jesteśmy Pixel Heart - Ola i Łukasz
Opublikowano: 08-12-2018 20:00
Liczba komentarzy: 3

Komentarze

Monika

Świetny początek 😊 zajrzałam, rozgościłam się na chwilę i chętnie tu wrócę 👍

08-12-2018 21:43

DomiD

Powodzonka Pixele !!! To bedzie fajna lektura dla oka i duszy :)

09-12-2018 12:14

Aga

Cześć Rodzino! Fajny wstęp, czekam na więcej ♥️

09-12-2018 13:29

Dodaj komentarz

Spokojnie! Nie przekażemy Twojego adresu email nikomu. Nie pojawi się też w komentarzu.