Sesja Dzień z Życia. Z wizytą u Izy, Daniela, Basi, Hani i Jasia

Zmobilizowana wczorajszym postem na fp Blog Ojciec, wracam z historią kolejnej sesji Dzień z Życia. Jeśli kiedykolwiek chcieliście sobie zrobić fajne zdjęcia rodzinne, ale cała operacja przerosła Was i fotografa, a dzieci w międzyczasie prawdopodobnie zastanawiały się „Czego ta pani ode mnie chce? Następny odcinek Ninjago sam się nie obejrzy” - ten tekst jest dla Was. A także dla tych, którzy zastanawiają się nad sesją i już na samą myśl o przywołaniu uśmiechu nr 5 doznają przykurczu mięśni twarzy, tworząc grymas nr 3 przed kolonoskopią.

Mam dla Was dwie wiadomości, obie są dobre:

  • Podczas sesji dokumentalnej nic nie musicie
  • W trakcie spotkania z rodziną Izy i Daniela daliśmy się sfilmować, więc sami zobaczycie, że nie zalewamy. (No, może trochę zalaliśmy aparat w trakcie kąpieli w kałuży, to też jest zresztą nagrane ;) )

Ręka do góry, kto lubi pozować do zdjęć! Jestem pewna, że uwielbiacie to tak samo jak ja i z sentymentem wspominacie ustawki robione przez tatę przedpotopowym fujikiem. Dzieci, które wstąpiły na pole lawendy, by zaprezentować się zachwyconym babciom i ciociom niczym prowansalskie cherubinki, też na pewno wiedzą o jakiej przedniej zabawie tu mówimy.

Sesja dzień z życia
Sesja dzień z życia
Sesja dzień z życia
Sesja dzień z życia
Sesja dzień z życia
Sesja dzień z życia
Sesja dzień z życia
Sesja dzień z życia

Ale dosyć już tych żartów, bo pomyślicie, że ja tak na poważnie.

  • Czy dzieci lubią spędzać czas z rodzicami? Oczywiście!
  • Czy dzieci płaczą, miewają gorsze chwile i trzeba je przytulić? Każdego dnia.
  • Czy dzieci lubią przebierać się w słodkie zwierzątka? Tak - jeśli same na to wpadły.

Dokumentalna fotografia rodzinna bierze to wszystko pod uwagę. Bez przekupywania Psim Patrolem i kinder jajem. Bez stresu. Mamy też oczywiście magiczną sztuczkę, która zawsze działa na dzieci. Nazywa się... (werble) rozmowa! Ale wiecie, nie taka „stój prosto, bo nie dostaniesz deseru”. Tylko autentyczne zainteresowanie tym, co mały człowiek ma do powiedzenia.

Sesja dzień z życia
Sesja dzień z życia
Sesja dzień z życia
Sesja dzień z życia
Sesja dzień z życia
Sesja dzień z życia
Sesja dzień z życia
Sesja dzień z życia

Poza tym w trakcie sesji dokumentalnej wszystko jest dozwolone. Kąpiel w błocie, dłubanie w nosie przed telewizorem czy ozdobienie podłogi dywanem z lego - sky is the limit! „Czyli robicie zdjęcia w barłogu?” pytają niewtajemniczeni. Już spieszę ze sprostowaniem, niczym pogromca mitów. Zdjęcia dokumentalne skupiają się na relacjach oraz przeżywaniu dzieciństwa i rodzicielstwa. Wnętrze, wysprzątane lub nie, i tak wyląduje na dalekim planie.

Sesja fotograficzna nie jest obowiązkiem, ale może być przyjemnością i fajną przygodą dla całej rodziny. Bez traumatycznych przeżyć, za to z bonusem w postaci wylatanych dzikich dzieci zasypiających 5 minut po naszym wyjściu.

Sesja dzień z życia
Sesja dzień z życia
Sesja dzień z życia
Sesja dzień z życia
Sesja dzień z życia
Sesja dzień z życia
Sesja dzień z życia
Sesja dzień z życia

Zdaję sobie sprawę, że trend słodkopierdzący trzyma się mocno. Ale wiem też, że fajnie jest łapać Basię robiącą tsunami z kałuży, bawić się z Hanią w chowanego i malować z Jasiem (większość farby trafia do buzi!). A potem usiąść przy kawie z ich rodzicami i śmiać się ze wszystkiego, z czego tylko mogą się śmiać ludzie zwani rodzicami.

A teraz już muszę lecieć po Tosię do przedszkola, więc po prostu posłuchajcie co mówią o swojej sesji Iza i Daniel. I dajcie znać w komentarzu jak wypadliśmy w naszym filmowym debiucie!